MOJE WIELKIE GRECKIE WESELE
Reżyseria: Joel Zwick
Scenariusz: Nia Vardalos
Produkcja: USA, Kanada
Obsada:
- Nia Vardalos jako Toula Portokalos
- John Corbett jako Ian Miller
- Lainie Kazan jako Maria Portokalos
- Michael Constantine jako Gus Portokalos
- Gia Carides jako Nikki
- Louis Mandylor jako Nick Portokalos
- Joey Fatone jako Angelo
- Bruce Gray jako Rodney Miller
- Frank Falcone jako Żigolak
- Gerry Mendicino jako Wujek Taki
- Stavroula Logothettis jako Athena
- Andrea Martin jako Ciocia Voula
- Christina Eleusiniotis jako Toula w wieku 6 lat
- Bess Meisler jako Yiayia
- Marita Zouravlioff jako Toula w wieku 12 lat
- Sarah Osman jako Athena w wieku 15 lat
- Petra Wildgoose jako Dziewczyna w aucie
- Melissa Todd jako Dziewczyna w aucie
- Scott Khouri jako Kelner
- Arielle Sugarman jako Paris Miller
- Peter Chalkiopoulos jako Członek zespołu muzycznego
- Peter Gogos jako Członek zespołu muzycznego
- Spiro Milankou jako Członek zespołu muzycznego
- Victor Politis jako Członek zespołu muzycznego
- Anthony Kandiotis jako Ksiądz
- Gale Garnett jako Ciotka Lexy
- Chrissy Paraskevopoulos jako Kuzynka Jennie
- Peter Tharos jako Yianni
- Charlene Bitzas jako Ciotka Nota
- John Tsifliklis jako Wokalista zespołu muzycznego
- Jim Rouvas jako Członek zespołu muzycznego
- Kathryn Haggis jako Kuzyn Marianthi
- Maria Vacratsis jako Ciotka Freida
- Nick Kutsukos jako Gracz Bouzouki
- Fiona Reid jako Harriet Miller
- Peter Xynnis jako Gość zaproszony na obiad
- Joe Persechini jako Gość zaproszony na obiad
- Eugene Martel jako Gość zaproszony na obiad
- Jayne Eastwood jako Pani White
- Ian Gomez jako Mike
- John Kalangis jako Grecki nauczyciel
- Kaylee Vieira jako Uczennica
- Constantine Tsapralis jako Foti
Grecka rodzina Portokalos mieszka w USA. Wszyscy jej członkowie martwią się o Toulę (Nia Vardalos), która w wieku 30 lat wciąż pozostaje niezamężna. Pewnego dnia w biurze podróży swojej ciotki dziewczyna spotyka przystojnego Iana Millera (John Corbett) i zakochuje się w nim z wzajemnością. Wkrótce też Ian prosi ją o rękę. Zanim jednak para stanie na ślubnym kobiercu narzeczony Touli musi zostać zaakceptowany przez jej liczną i zwariowaną rodzinę. Niestety, Ian ma jedną poważną wadę – nie jest Grekiem.
Kiedy słyszysz słowo Grek, to kogo widzisz? Wesołego człowieka, który je tyle co Włoch, pije tyle kawy co Francuz, ma silny akcent jak Hiszpan, jest ciemny jak Turek i tańczy w rytm muzyki znanej z filmu "Grek Zorba"? Jeśli właśnie kogoś takiego widzisz, to bardzo wiele wiesz o... stereotypach na temat Greków. W "Moim wielkim greckim weselu" poznajmy Greków właśnie od takiej - stereotypowej - strony. Film jest lekką komedią, której autorzy z czułością śmieją się z charakterystycznych cech swoich rodaków. To także urocza opowieść o miłości, która wcześniej czy później odnajdzie każdego. Główna bohaterka filmu nazywa się Toula Portokalos. Ma 30 lat, nie dba o siebie i pracuje jako kelnerka w rodzinnej restauracji "Tańczący Zorba". Z dużą ironią opowiada nam o swoim życiu. Jej ojciec dzieli ludzi na Greków i tych, którzy chcieliby być Grekami. Jest bardzo przywiązany do tradycji, co podkreśla na każdym kroku. Dom zbudował, inspirując się klasyczną grecką architekturą, a w ogródku postawił kilka posągów. Chce, aby jego dzieci żyły tak jak on - poślubiły Greka, miały mnóstwo greckich dzieci oraz dobrze i dużo jadły. Toula ma jednak ambicje - chciałby być samodzielna, pracować, studiować. Żyć tak jak Amerykanka, ale nie wyrzekając się swoich korzeni. Gdy poznaje przystojnego nauczyciela literatury Iana i zakochuje się w nim, wie że rodzina będzie miała kłopoty z zaakceptowaniem go. Dlatego, idąc na randkę z nim, mówi rodzinie, że wychodzi na zajęcia z garncarstwa. Kłamstwo jednak szybko wychodzi na jaw... "Moje wielkie greckie wesele" to jedna z najlepszych komedii romantycznych, jakie widziałam. Nie jest to łzawa opowieść o miłości, która potrafi pokonać bariery kulturowe, ale o ludziach, którzy potrafią się zrozumieć. Scenariusz jest autobiograficzną opowieścią, którą autorka Nia Vardalos najpierw wystawiała na deskach teatru w Los Angeles. Przedstawienie cieszyło się wielką popularnością, a gdy zobaczył je Tom Hanks, postanowił z historii Vardalos zrobić film. "Uważam, że film mówi o każdej rodzinie, bez względu na narodowość, w której miłość graniczy ze stłamszeniem. To zdarza się wśród Greków, Włochów, Portugalczyków czy Japończyków" - mówi o "Moim wielkim greckim weselu" Vardalos. W tym tkwi siła filmu. Mimo wszelkich dziwacznych i ekscentrycznych zachowań, a może właśnie dzięki nim, widz od razu darzy sympatią rodzinę Portokalos. Każdy jej członek - ciotka, kuzynka, ojciec czy brat - są jedyni w swoim rodzaju, a jednocześnie bardzo typowi, co potwierdzają greccy widzowie. Vardalos jest bardzo bystrą obserwatorką i umieszcza w swoim scenariuszu wiele znakomitych pomysłów, które czasami są lekko absurdalne (np. ojciec, który wierzy w leczniczą moc płynu Windex), ale bawią do łez. Nia Vardalos jest nie tylko utalentowaną scenarzystką, ale i aktorką. Kamera wyraźnie ją lubi. Gdy tylko Nia-Toula pojawia się w kadrze, pozostałe postacie znikają. Granie samej siebie nie jest dużym wyzwaniem aktorskim, ale Vardalos od razu ujmuje widza ciepłem i żywiołowością. Dobrze gra też cała filmowa rodzina - Michael Constantine jako ojciec rodziny Portokalos, Andrea Martin jako ciotka Voula i Gia Carides jako kuzynka Nikki. Natomiast John Corbett, czyli Ian, wypada blado na tle Greków. Mam wrażenie, że gra on wiecznie taką samą postać - miłego, zabawnego, wrażliwego i po prostu porządnego faceta. Nie wiem, na ile jest to wynik doboru ról, a na ile kwestia umiejętności aktorskich, ale to, co robi w "Moim wielkim greckim weselu", dobrze się sprawdza. Postać Iana powinna być właśnie niezbyt widoczna, by widz skupiał całą uwagę na greckiej części obsady. Ciekawostką jest fakt, że w filmie gra ówczesny mąż Nii Vardalos - Ian Gomez. Bardzo polecam "Moje wielkie greckie wesele", film niezwykle miły i ciepły, co podkreślają nasycone żółtym kolorem zdjęcia. To pogodna, romantyczna komedia, idealna na ponury, zimowy wieczór. Zwłaszcza taki, który chcemy spędzić z ukochaną osobą.
Ocena filmu: 9/10
Znam ten film i potwierdzam, że to jedna z najlepszych komedii, ale czy 10/10 to jednak trochę nie za dużo?
OdpowiedzUsuńNo może 9/10. Już aktulizuję.
Usuń