Detektyw Monk na kanapie (tom 12) - Lee Goldberg

 

Monk na tropie zabójcy trojga nieznajomych, których oprócz śmierci łączy... kanapa

Natalie Teeger, asystentka Monka, chciałaby wykazać się swoimi umiejętnościami detektywistycznymi, których nabyła przez lata pracy u boku geniusza dedukcji, i samodzielnie poprowadzić śledztwo. Okazja nadarza się, gdy policja znajduje w obskurnym hotelu ciało mężczyzny o nieustalonej tożsamości, a Monk nie zamierza prowadzić tej sprawy. Uwagę Monka odciągają tymczasem niezwykłe umiejętności zespołu zajmującego się sprzątaniem miejsc zbrodni. Ekipa, która potrafi błyskawicznie uporać się z największym nawet bałaganem, wzbudza zachwyt detektywa, który chce wziąć udział w jej pracy. Okazję po temu daje mu śledztwo w sprawie brutalnych morderstw, które zdaje się łączyć motyw pewnej starej kanapy. Okazuje się, że krwawy trop prowadzi do najbardziej bezwzględnego zabójcy, z jakim dotychczas przyszło im się zmierzyć.

Tym razem na pierwszy plan wysuwa się asystentka Monka - Natalie. Niezależnie od spraw zleconych detektywowi przez policję, Natalie prowadzi własne śledztwo, a przy okazji Monk swata ją z czyścicielem miejsc zbrodni. Fobie detektywa tym razem nie przytłaczają, są na zwykłym poziomie - czyli powyżej jakiejkolwiek skali. Ciekawe zakończenie, nieco inne niż w poprzednich seriach. Książka jak zwykle bawi barwnymi postaciami oraz dialogami, dodatkowo powoli zaczynam przekonywać się do nowej Pani Porucznik, jednak powieść bez Randyego to już nie to samo.

Czyta się bardzo przyjemnie, polecam!




Ocena książki: 8/10

Komentarze

  1. Zaintrygowało mnie stwierdzenie, że fobie Monka są na "zwykłym poziomie, czyli powyżej jakiejkolwiek skali". Czy to w takim razie da się czytać? 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz