Magiczny ekspres (tom 1) - Anca Sturm
Fani Szkoły Magii i Czarodziejstwa znają pewien pociąg, który Harry’ego i jego przyjaciół zawiózł do Hogwartu. A co byście powiedzieli, gdyby to sam POCIĄG był szkołą? Może nie szkołą magii, ale szkołą magiczną? Szkołą z internatem, która z założenia nie ma adresu, bo porusza się po całym świecie?
Flinn co wieczór siedzi na nieczynnym dworcu – tam, skąd dwa lata wcześniej zniknął jej starszy brat. Pewnej nocy w tej zabitej deskami miejscowości zatrzyma się nadzwyczajny pociąg – pociąg z pocztówki od Jontego! Pełna wątpliwości Flinn wsiądzie na jego pokład (jako pasażerka na gapę) i wpadnie w wir przygody! Będzie musiała rozwiązać tajemnicę zniknięcia chłopaka w napędzanym magiczną technologią internacie pełnym wyjątkowych dzieci; miejscu, w którym znajdzie przyjaciół, wrogów i wiele sekretów. Dziewczyna nie wie jeszcze, że największy sekret skrywa ona sama...
Pełen tajemnic internat na kołach. Dziewczyna, która musi odnaleźć brata. Podróż napędzana węglem, parą i… magią.
Książka jest kiepska. Akcja bardzo powoli się rozkręca. Dopiero pod koniec "coś konkretnego " się zaczyna dziać. Fabuła bardzo się wlecze. 2 tygodnie z życia Flinn opisane na 380 stronach. Czyta się ją w nadziei na rozwiązanie zagadki zaginięcia brata przyrodniego Flinn. Tymczasem zagadka nie ulega rozwiązaniu! Czas poświęcony na jej czytanie uważam za stracony. Nie polecam czytać jej dzieciom (trudno potem wytłumaczyć, że Daniel przez jakiś czas spotykał się z matką Flinn i tak główna bohaterka pojawiła się na świecie).
Jak fanka magii w książkach i klimatów w stylu Harry'ego Pottera byłam rozczarowana. Po kolejne tomy na pewno nie sięgnę...
Ocena książki: 3/10

Raczej nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńRozumiem
UsuńKolejny dobry znak! 🙂
OdpowiedzUsuńNie chwalmy dnia przed zachodem słońca
Usuń