Sekret - Potęga Młodości - Paul Harrington
Był przekazywany przez wieki, pożądany, skrywany, gubiony, kradziony i kupowany za ogromne sumy pieniędzy. Ów prastary Sekret rozumieli najwięksi ludzie w historii: Platon, Galileusz, Beethoven, Edison, Carnegie, Einstein - wraz z wynalazcami, teologami, naukowcami i wielkimi myślicielami., w literaturze, w religiach i systemach filozoficznych. Sekret Rhondy Byrne cieszy się mianem bestsellera od czasu wydania w 2007 roku. Teraz Wydawnictwo Nowa Proza ujawnia plany wydania jego kontynuacji: Sekretu -Potęgi Młodości. Oryginalna bordowa pieczęć z angielskim napisem The Secret oraz polskim napisem Sekret jest gwarancją autentyczności Sekretu. Pieczęć z napisami jest zastrzeżonym znakiem towarowym, a prawo do wydania polskiej edycji książki ma wyłącznie Wydawnictwo Nowa Proza. Sekret - Potęga Młodości ukaże się w Polsce pod koniec lipca Sekret - Potęga Młodości wyjaśnia działanie Prawa Przyciągania z punktu widzenia młodego człowieka. Poznając Sekret - Potęgę Młodości dowiesz się jak wykorzystać Prawo Przyciągania w każdym aspekcie swojego życia: do tworzenia wizerunku, nawiązywania przyjaźni, osiągnięcia popularności, realizacji swoich marzeń, ambicji i wartości, wszystkiego ,co jest dla Ciebie ważne. Sekret - Potęga Młodości daje Ci wyjątkową moc, która pozwoli Ci sięgnąć gwiazd i zrealizować wymarzone życie. Masz niepowtarzalną okazję stworzyć całe swoje życie takim jakie chcesz. Tylko okładka z oryginalną pieczęcią i napisami: po angielsku: The secret i polsku: Sekret, jest gwarancją oryginalnego Sekretu.
Wszyscy o czymś marzą. Jedni pragną bliskości, miłości i zrozumienia. Inni zaś pragną sławy, wygranego losu na loterii, bogactwa. I nie zależnie o czym Ty marzysz, ważne, abyś miał wsparcie w związku z dążeniem do tego celu. I oto z pomocą przychodzi książka Paula Harringtona „Sekret- Potęga Młodości”. Czy rzeczywiście czyni swoją powinność? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć za moment.
Muszę przyznać, że książka Paula Harringtona trafiła do mnie przez przypadek. Dotychczas nie miałam pojęcia, że istnieje książka „Sekret” Rhondy Byrne wraz z ekranizacją, z których autor brał inspirację. Tak naprawdę zabrałam się za czytanie nie wiedząc o niej nic i nie czytając żadnej recenzji, gdyż chciałam zostać mile zaskoczona. Niestety żadnego efektu „wow” nie doświadczyłam, ale nie przeczę- książka jest pokrzepiająca. Ale do rzeczy…
„Sekret…” zaczyna się od dosyć długich podziękowań autora, gdyż zajmują one aż sześć stron, ale już uspokajam- format książki jest zupełnie mniejszy od książek tradycyjnych. Gdy już przebrniemy przez słowa autora, przechodzimy do wstępu. W nim zostaje nam przybliżony ów wielki SEKRET posiadający potężną moc zmieniania wszystkiego w złoto jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Następnie „wkraczamy” do konkretnych rozdziałów, których jest dziesięć. Jest to swego rodzaju dekalog- prawa, którymi należy się kierować, aby odnaleźć szczęście, wewnętrzny spokój i być świadkiem pewnych zmian w swoim życiu. Rozdziały poruszają m.in. sekret pieniędzy, doskonałego zdrowia, udanych związków, światowego życia czy sekret każdego z nas. W każdym razie dla każdego się coś znajdzie pożądanego.
Na uwagę zasługuje tu szata graficzna. Naprawdę jest na czym zawiesić oko. Gdy tylko otworzymy lekturę na przypadkowej stronie, to od razu bije po oczach eksplozja kolorów. Pomysłowe rysunki przy każdym rozdziale, kontrolowane intensywne plamy i większe czy też mniejsze kleksy. Wygląda to pięknie. Postanowiłam na samym początku poruszyć temat obwoluty, gdyż nie oszukujmy się - to właśnie okładka sprawia czy weźmiemy ją z półki i czy przeczytamy opis z tyłu książki czy też przejdziemy koło niej obojętnie.
Język z kolei jest prosty, bezpośredni, lekki, łatwy w odbiorze, co z pewnością również jest plusem, gdyż trzeba pamiętać, że „Sekret…” jest przeznaczony dla nastolatków, studentów- ogółem rzecz biorąc młodych ludzi, którzy chcą zawojować świat. A ten nieskomplikowany język ułatwia z pewnością sprawę, gdyż jestem święcie przekonana, że absolutnie nikt nie będzie mieć problemów z przyswojeniem sobie wiedzy płynącej z tej pozycji wydawniczej.
Teraz czas przejść do minusów. Minusem są zdecydowanie nagminne literówki co dosyć szybko mnie poirytowało i odebrało przyjemność z czytania. Rozumiem, każdemu się może zdarzyć, ale bez przesady… Poza tym powtórzenia - to, co w istocie doprowadzało mnie do szału. Nie chcę nikogo w tym momencie obrazić, ale w pewnym momencie poczułam jakby autor traktował mnie jak osobę wolno myślącą lub za kogoś kto przechodzi amnezję. Autor (w sumie nie autor, bo jedna książka nie czyni z kogoś autora, ale niech będzie) wałkował wciąż jeden i ten sam temat, co po pewnym czasie sprawiło, że chciałam rzucić tą lekturę w cholerę. I to właśnie nastąpiło - odsunęłam ją od siebie na kilka dni, by następnie do niej powrócić i po skończeniu jej zdać sobie sprawę z tego, że wypociny Harringtona można było ująć w maksymalnie dziesięciu stronach. Cóż, dużo gdakania, mało konkretów…
Reasumując, książka nie jest arcydziełem, ale też nie jest jakoś wyjątkowo zła. Przywraca w nas nadzieję, wiarę i podbudowuje w nas pewność siebie. Nakłania do pozytywnego myślenia i do spełniania marzeń mimo wszystko i mimo wszystkich, co jest bardzo istotne. „Sekret…” polecam osobom, które zbytnio nie obawiają się tych potyczek, o których wspomniałam wcześniej i które pragną się dowiedzieć jak korzystać z SEKRETU znanego i przekazywanego ludziom przez wieki.
Ocena książki: 6/10

Być może kiedyś przeczytam.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy ci się spodoba.
UsuńTakie "sekrety", czyli porady jak zostać szczęśliwym, pięknym i bogatym to mamy dziś w każdej kolorowej gazecie i na setkach stron internetowych. Bazują na naiwności czytających. W recenzji dużo niekonsekwencji - raz czytamy, że to wypociny, wałkowanie ciągle tego samego, a za chwilę, że jednak nie jest taka zła. Dla mnie już wstępne bzdury o pieczęci gwarantującej autentyczność dyskwalifikują to wydawnictwo. Na koniec apeluję - nigdy nie kierujmy się przy wyborze lektury wyglądem okładki, jeżeli ukończyliśmy już co najmniej siódmy rok życia. 😏
OdpowiedzUsuńMożliwe, ale nie zgadzam się z tą naiwnością. No bo faktycznie ta książka ma swoje plusy, ale jak już się zagłębić w nią to już opinia się zmienia. Czasami tak bywa, że mamy mieszane uczucia co do przeczytanej książki i nasza recenzja jest niejednoznaczna.
UsuńCzasami jest tak, że sama okładka przykuwa naszą uwagę i nawet po przeczytaniu się nam podoba, ale jest i tak, że nie zawsze ocenia się książkę po okładce i tu się zgadzam.