Kto tam zerka na Kacperka? - Marianna Bończa-Stuhr, Jerzy Stuhr
Historie i wierszyki, na których wychowali się Marianna i Maciej Stuhrowie
Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby Jerzy Stuhr opowiadał Waszym dzieciom bajki na dobranoc. Kiedy Marianna i Maciej byli mali, tato wymyślał im historie o przygodach małego Kacperka. Dziś te opowieści bawią i uczą następne pokolenie rodziny Stuhrów. Mogą rozbawić i Was! Oto pierwsza z nich:
Pani w szkole pyta Kacperka, gdzie mieszkają książki. Chłopiec nie wie i dopiero w domu mama mówi mu, że chodzi o bibliotekę. Obiecuje, że niedługo się tam wybiorą.
Biblioteka robi ogromne wrażenie. Podekscytowany Kacperek przegląda książki, ale okazuje się, że brakuje w nich stron. Ktoś je… zjada! Bystry chłopiec szybko odkrywa winowajczynię – myszkę Fiszkę, która zostaje jego przewodniczką po fascynującym świecie najpiękniejszych wierszy dla dzieci.
Kacperek niedawno stał się pełnoprawnym uczniem i z zapałem słucha tego, co ma do powiedzenia jego wychowawczyni. Kiedy pewnego dnia pani opowiada o o bibliotece, chłopiec czuje nieodparte pragnienie odwiedzenia tego miejsca. Tytułowy bohater przeszukując zbiory biblioteczne, na półce z literaturą dziecięcą poznaje myszkę Fiszkę, której głównym zajęciem jest wyjadanie stron różnych książek. Jednak przed zjedzeniem ich, uczy się na pamięć treści znajdujących się na poszczególnych kartkach, aby znać ich zawartość i móc podzielić się swoją wiedzą z innymi. Sympatyczna myszka Fiszka przekazuje Kacprowi wiersze, jakie zna, co sprawia jej gigantyczną przyjemność, szczególnie jeśli przedstawia zabawne wyliczanki, które uwielbia. Jednak wiadomo, że to, co dobre, szybko się kończy, dlatego tytułowy bohater musi wracać do domu wraz z mamą, ale zabiera ze sobą Fiszkę, aby zdolna myszka pomogła mu wygrać szkolny konkurs recytatorski. Niestety prawda wychodzi na jaw, co początkowo wprawia wszystkich w osłupienie, aby w konsekwencji przynieść wiele dobrego...
Pozornie błaha historia w bardzo umiejętny sposób propaguje czytelnictwo. Cały czas słyszy się, że czytamy zbyt mało - w przypadku moli książkowych jest to akurat absurdalne, aczkolwiek wiele osób naprawdę nie czyta i nie sądzi, aby było im to potrzebne do czegokolwiek. Uważam, że zgodzicie się ze mną, iż warto pielęgnować pewne wartości w młodym pokoleniu, zachęcając do sięgania po literaturę. Stuhrowie tłumaczą różnice pomiędzy biblioteką a księgarnią, nakłaniają do częstych wizyt w bibliotece, poznawania nowych wierszy, a także informują o istnieniu audiobooków, co może pozytywnie wpłynąć na rozwój czytelnictwa u dzieci - poznawanie nowych form czytania, umożliwia dokonanie samodzielnego wyboru, dopasowanego do naszego gustu czy możliwości, jakimi dysponujemy.
"Kto tam zerka na Kacperka?" przeplata historię Kacperka i myszki Fiszki z wierszami, mniej lub bardziej, znanych autorów. Mali czytelnicy mogą przypomnieć sobie tak popularne wierszyki, jak "Skarżypyta" czy "Leń" Jana Brzechwy, "Paweł i Gaweł" Aleksandra Fredry czy wyliczanki - "Ele mele dudki", "Wszedł czarodziej do piwnicy" bądź "Ene due rabe". Z kolei wiele utworów wydaje się mało znanymi, aczkolwiek zupełnie nieodbiegającymi poziomem od tych słynnych w całym kraju. Po raz pierwszy poznałam "Neonową Krowę" Wandy Chotomskiej, "Łyżkę i widelec" Tadeusza Śliwiaka, "Nosorożce w dorożce" Ludwika Jerzego Kerna czy "Królewnę Śmieszkę" Magdaleny Samozwaniec. Niezwykle inspirującym zabiegiem okazało się zestawienie poezji cenionej od wielu pokoleń z utworami znanymi jedynie w wąskim gronie.
Na szczególną uwagę zasługuje szata graficzna, która cieszy oczy młodszych, jak i starszych czytelników. Być może nie jestem wybredna, ponieważ uwielbiam zarówno niezwykle kolorowe i bogate obrazki mieszczące się w dziecięcych pozycjach, przy czym podobają mi się również proste i nieskomplikowane ilustracje - takie właśnie są rysunki autorstwa córki Jerzego Stuhra. Dodatkowym atutem jest twarda oprawa, a także pokaźne wymiary książki, dzięki czemu książka wytrzyma nawet małe, sprawne oraz ciekawe rączki malucha trzymającego ową lekturę. Teoretycznie "Kto tam zerka na Kacperka?" przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3-6 lat, aczkolwiek osobiście skierowałabym ją do starszych dzieciaczków od sześciu lat w górę. Zwłaszcza, że młodszy i mniej skoncentrowany czytelnik poznając nowy wierszyk, może zupełnie zapomnieć, co dzieje się u głównych bohaterów. Tym bardziej, gdy książka jest czytana przez kilka dni.
Polecam tę pozycję wszystkim osobom, które pragną posiadać na swojej półce książkę stanowiącą połączenie nowości z dobrze znaną klasyką. Jestem przekonana, że "Kto tam zerka na Kacperka?" to również świetny prezent dla potencjalnego młodego czytelnika, w którym chcielibyśmy zaszczepić miłość do literatury.
Ocena książki: 10/10
Wydaje mi się, że to jest trochę dla mnie za dziecinne . Raczej nie sięgnę po tę książkę.
OdpowiedzUsuńRozumiem
UsuńJa też swoim dzieciom, jak były małe, wymyślałem śmieszne historie. Ale nie zostały zapisane i odeszły w zapomnienie. Książka Stuhrów pewnie dobrze się sprawdzi jako lektura dla maluchów.
OdpowiedzUsuńMoże powinien pan odświeżyć sobie w głowie te śmieszne historie i je spisać. Napisałby pan bajki dla dzieci? Albo proszę mi je opowiadać, to ja je napiszę (byłaby to druga moja książka) 😊
UsuńTo się już zatarło w pamięci i trzeba by wymyślać na nowo, a jakoś nie mam na to chęci😏.
UsuńRozumiem
Usuń