Planeta singli 1 - Ewa Markowska

 

Ania to niepoprawna romantyczka. Kocha dobre kino, klasyczne sukienki, pielęgnuje pamiątki z dzieciństwa i jak może, chroni się przed brutalnym światem cyników i kolekcjonerów kobiecych serc. Kiedyś marzyła o międzynarodowej karierze muzycznej, ale jej plany pokrzyżowała tragiczna śmierć taty. Zgorzkniała matka oczekuje od córki ciągłej opieki, Ania musi się więc troszczyć o jej potrzeby. Na co dzień uczy w szkole muzyki, staje na głowie, żeby przybliżyć dzieciom magiczny świat dźwięków i wyczarować pieniądze na fortepian. Nie przestaje jednak wierzyć w prawdziwą miłość i księcia na białym koniu. A że cel uświęca środki, decyduje się na założenie profilu na jednym z portali randkowych. Nie zamierza odpuszczać - tym bardziej, że zbliża się do trzydziestki. Początek jest mało zachęcający: na pierwszą randkę kandydat na narzeczonego się nie stawia, Ania poznaje za to gwiazdę telewizji - bezczelnego, zakochanego w sobie Tomka Wilczyńskiego. Wszyscy wiedzą, że czerpie ON radość z kolejnych przygód, ale to nie przeszkadza tysiącom fanek do niego wzdychać. Ania nie poddaje się jego urokowi. Wilczyński proponuje jej układ - ona będzie mu opowiadała o nieudanych randkach, a ON będzie wykorzystywał jej przygody w swoim telewizyjnym show.

Książka powstała na podstawie scenariusza do filmu "Planeta Singli".

Najczęściej najpierw czytam książkę, a później oglądam film. W tym wypadku było inaczej, bo książka pojawiła się dłuższy czas po tym, jak w kinach można było oglądać „Planetę singli”. Pamiętam, że szłam do kina zastanawiając się, czy dobrze robię, czy POLSKA komedia romantyczna to dobry wybór. Wybrałam film ze względu na główną rolę męską ;-) poza tym zaskakująco wiele osób mówiło, że było zabawnie i że warto iść. Nie zawiodłam się, było zabawnie, miło, przyjemnie, trochę wzruszająco, dokładnie tak, jak na komedii romantycznej powinno być. A jak jest w przypadku książki?

Kilka słów o fabule. Ania to singielka szukająca miłości i rycerza na białym koniu. Sama czuje, że chyba urodziła się w nieodpowiednich czasach, bo jej poszukiwania męskiego ideału są bardzo trudne. Chcąc iść z duchem czasu decyduje się na użycie aplikacji randkowej. Niestety każda kolejna randka to coraz większa klapa. Jednak Ania ma motywację, żeby na nie chodzić, bo zgodziła się na pewien układ, dzięki któremu dostanie wymarzony instrument dla swoich uczniów. Jej randkowe historie są inspiracją dla gwiazdy telewizji do jego prześmiewczego show. Czy Ania znajdzie miłość w Internecie, czy prędzej zostanie zdemaskowana i jej tożsamość poznają wszyscy widzowie? Showman Tomek jest cyniczny i prześmiewczy, to podrywacz i imprezowicz, a Ania to wrażliwa dziewczyna szukająca miłości. To mieszanka wybuchowa.

Historia jest trochę śmieszna, trochę romantyczna, napisana całkiem sprawnie. Autorka miała do dyspozycji film, który został bardzo dobrze odebrany przez widzów, wydaje się, że nie było trudno napisać na tej podstawie książkę. „Planetę singli” można potraktować jako dopełnienie filmu albo przeczytać zamiast oglądania filmu przed pójściem do kina na drugą część filmu.

Czy warto przeczytać książkę, jeśli nie widziało się filmu? Jasne. Mam w pamięci film, faktycznie znalazłam kilka różnic, ale to nic nowego w przypadku ekranizacji książki, jak widać, w drugą stronę również ta zasada obowiązuje. Autorka bardziej rozbudowała historię. Oczywiście nie mogłam się pozbyć z pamięci twarz aktorów odtwarzających role, chociaż chciałam sobie wszystko wyobrazić „po swojemu” 😉.

„Planeta singli” to książka, która umili Wam jesienny wieczór. Autorka przeniosła historię z ekranu na kartki książki i nie popsuła tego, dodała coś od siebie i całość ma miłą formę romantycznej historii z wątkami komediowymi.







Ocena książki: 9/10

Komentarze

  1. "Planety singli" nie oglądałem i nie czytałem, raczej unikam takich filmów i książek. W przeszłości skusiłem się na film "Nigdy w życiu" i w miarę mi się podobał, ale już kontynuacja pt. "Ja wam pokażę" mnie rozczarowała. Więc wolę się nie rozczarować poraz kolejny.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz