Mała księżniczka - Frances Hodgson Burnett
Siedmioletnia Sara Crewe wiedzie życie jak z bajki. Na pensji dla dziewcząt w Londynie jest hołubiona przez wszystkich. Ma własny salon, garderobę, kucyka, a nawet pokojówkę! Co więcej, ma odziedziczyć po rodzicach wielką fortunę. Nie jest jednak rozpieszczonym dzieckiem – wrodzoną skromnością i przyjaznym usposobieniem zjednuje sobie ludzi.
Jej życie zmienia się, gdy w dniu jedenastych urodzin dowiaduje się o nagłym bankructwie i śmierci ojca. Z dnia na dzień z pupilki staje się służącą, a z pięknego pokoju przenosi się na zimny strych. Schronienie przed okrutną rzeczywistością znajduje w świecie wyobraźni. Co wieczór przekradają się do niej Ermengarda i Lottie, by wysłuchać opowiadanych przez nią niezwykłych historii…
Oczekiwałam czegoś innego i niestety się rozczarowałam. Właściwie niczym mnie nie zaskoczyła, chociaż nie wiem czy w ogóle można tu mówić o elemencie zaskoczenia, bo od środka książki wiemy jak się zakończy, bo po prostu nie ma innego sposobu, by się zakończyła.
Mam świadomość, że jest to bajka dla dzieci. Doceniam optymizm Sary bez względu na okoliczności i jej dobre serce, chociaż wydaje się bohaterką wyidealizowaną. Ale smuci mnie wydźwięk, że do szczęścia potrzebne jest wielkie bogactwo. Rozumiem, że w niedoli każdy gest cieszy np. ciepła pościel. Z drugiej strony narracja, że mimo nieszczęścia sama pościel sprawia, że już jesteśmy szczęśliwi i największe szczęście dają rozmaite podarki martwi mnie. Dorosły zrozumie zamysł, ale czy małe dziecko też? Boję się, że nie każde. Ale mimo to, to ładna ciepła historia o sile wyobraźni i dobrych uczynków.
Ocena książki: 6/10

Czytałam
OdpowiedzUsuń👍
UsuńNie moje klimaty
UsuńRozumiem obiekcje, ale też nie możemy oczekiwać, że każda książka będzie zgodna z naszym systemem wartości i poglądami. A może autorce książki chodziło o pobudzenie do refleksji na temat, co jest potrzebne do szczęścia?
OdpowiedzUsuńRozumiem. Możliwe.
Usuń