50 twarzy Tindera - Joanna Jędrusik
Szukasz sensu na jedną noc? A może seksu na całe życie? Polizwiązku z kilkoma fajnymi osobami? Stałej, monogamicznej relacji? Dalej nie możesz znaleźć miłości? A może była, ale się skończyła? Na Tinderze możesz znaleźć to wszystko, a nawet więcej.
Asia Jędrusik korzystała z tej apki tak intensywnie, że momentami aż bolał ją kciuk od przewijania potencjalnych partnerów. I tylko raz umówiła się na randkę z fanem Breivika.
Czytając jej przygody na przemian chce się płakać i wybucha się śmiechem. Nie zdziw się jednak, gdy w przezabawnie opisywanych przez nią randkach, odnajdziesz portrety osób przypominające twoich znajomych.
50 twarzy Tindera to fascynujący autobiograficzny reportaż o poszukiwaniu bliskości, seksu i sensu, praktyczny poradnik randkowania i obsługi relacji damsko-męskich.
Książkę można sklasyfikować jako współczesny zapis autobiograficzny na temat wrażeń i przemyśleń związanych z randkowaniem na Tinderze. "50 Twarzy Tindera" to ocena Tindera jako "stylu spędzania czasu wolnego". Jest bardzo subiektywna, pisana z perspektywy kobiety po 30-tce, mieszkającej w dużym mieście, która pracuje w dużej korporacji.
Pojawia się wiele pikantnych historii, próba klasyfikacji grup mężczyzn, których autorka preferuje oraz takich, których woli unikać. Joanna przyznaje się do borykania się z depresją, opisuje swoje zmagania z samotnością, używkami i problemami innych mężczyzn. Jest to dość realistyczny obraz życia kobiet w jej wieku. Jej wybory, choć mogą się nam wydawać nieodpowiedzialne lub nielogiczne, prowadzą do poznania kolejnych charakterów i ich historii.
Książka miejscami dość tendencyjna, ale czasami odkrywająca ciekawą perspektywę. Autorka ma interesujące przemyślenia, choć miejscami ta książka była w mojej ocenie mocno depresyjna.
Jeśli chodzi zaś o język, jest on dość potoczny, miejscami bardzo dosłowny, w niektórych fragmentach "internetowy", jednak akurat w tym przypadku jest to atut tej książki, ponieważ ma się wrażenie rozmawiania z dobrą koleżanką, która opowiada nam o swoich tinderowych podbojach.
Nie zgodzę się natomiast z niektórymi argumentami krytyków tej książki. Tak, jak bycie osobą z nadwagą nie jest „promowaniem otyłości” tak uprawianie wolnego seksu i opisywanie bardzo skrajnych i subiektywnych przeżyć oraz własnych nałogów nie jest „romantyzowaniem” opisanego stylu życia.
Czytając „50 twarzy Tindera” nie czułam się niezręcznie. W mojej ocenie jest to książka bardzo szczera, ale rozumiem, że niektórych czytelników może razić.
Polecam osobom, które chcą zobaczyć jak się randkuje na Tinderze. Nie uznawałabym jednak tej książki jako Biblii Tindera, nie daje nam ona kompletnego obrazu reguł rządzących tym światem, ponieważ posiada bardzo subiektywne uwagi. Nie polecam osobom, które mają bardzo konserwatywne poglądy albo szukają literatury naukowej na temat aplikacji randkowych. Nie znajdziecie tutaj analizy na temat skutków, jakie wywiera Tinder na społeczeństwo albo statystyk na temat profili randkowych.
Logika autorki i jej światopogląd mogą być niektórym obce. Nie każdy odnajdzie w niej punkty wspólne, ale może właśnie dlatego warto przeczytać tę pozycję,.
Dobra zabawa na weekend. Nowocześnie i frywolnie. Polecam!
Ocena książki: 6/10

To coś dla mnie!
OdpowiedzUsuńRaczej nie moje klimaty
OdpowiedzUsuńAha, rozumiem.
UsuńW sam raz na deszczowy dzień, jak już żywcem nie ma się czego chwycić 😃
UsuńDokładnie!
Usuń